W większości przypadków zapisujemy nasze dzieci na naukę gry na gitarze, żeby mogły spędzić czas w kreatywny sposób, nauczyły się samodyscypliny oraz rozwinęły wyobraźnię… 

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jednak bardzo często sami rodzice z graniem nie mają nic wspólnego. Albo zawsze chcieli coś zrobić w tym kierunku, albo muzyka zajmuje istotne miejsce w ich życiu. Jak jednak pomóc, a nie zaszkodzić dziecku w stawianiu pierwszych kroków w pracy z instrumentem?

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wspierać swoje dziecko w nauce gry na gitarze?
  • Co pomaga nam w ćwiczeniu na instrumencie?
  • W jaki sposób nie zniechęcić naszego początkującego muzyka do pracy z instrumentem?

Gra ≠ ćwiczenie

Przede wszystkim powinniśmy rozróżnić dwa pojęcia – gra na instrumencie i ćwiczenie na instrumencie. Możemy grać godzinami i po prostu przegrać – czyli nie nauczyć się zbyt wiele, a tylko powielać w kółko te same błędy. A możemy również ćwiczyć (czyli pracować nad konkretnymi problemami) i dzięki temu umiejętnie podnosić swoje zdolności.

Gra na instrumencie to efekt końcowy całej pracy jaką wykonaliśmy, czyli pokazanie się przed znajomymi, udział w szkolnym koncercie itp. Natomiast większą część całej zabawy z muzyką zajmuje ćwiczenie. No i czym w takim razie jest to straaaaszne słowo? Ćwiczenie, ćwiczenie – przede wszystkim kojarzyłoby mi się to ze żmudną i nudną pracą, a wcale nie musi takie być.

Często przychodzi do mnie jakiś rodzic i mówi: No ale przecież to moje dziecko w ogóle nic nie ćwiczy! No i bardzo dobrze! Dziecko samo z siebie nie będzie ćwiczyć, bo nie zdaje sobie sprawy jak to ma wyglądać. I tu właśnie tak bardzo potrzebna jest pomoc rodzica, obojętnie czy miał kiedykolwiek coś wspólnego z muzyką czy nie. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ćwiczyć tak naprawdę nauczyłem się dopiero na studiach, czyli po kilkunastu latach pracy z instrumentem, a i teraz ciągle uczę się czegoś nowego. Dlatego spokojnie – to jest proces. Jak w takim razie możemy wspólnie z naszymi dziećmi przeżyć tę wspólną przygodę z muzyką? Oto kilka porad…

Nawyki

Jak istotne są w życiu dobre przyzwyczajenia wszyscy dobrze wiemy. Czasami trochę gorzej jest z wyrabianiem takich nawyków w nas samych, prawda? Ale jeśli dziecko zacznie uczyć się samodyscypliny od najmłodszych lat to z pewnością będzie to miało przełożenie na inne dziedziny życia. Dlatego bardzo ważna jest systematyczność. Nic nam nie da granie utworu w kółko na godzinę przed lekcją, bo nasz mózg nie zdąży sobie tego odpowiednio „zakodować”. Ze swoimi najmłodszymi uczniami mam taką umowę: minimalnie ćwiczymy 10 minut, ale za to codziennie. A przecież więcej czasu potrafimy spędzić na oglądaniu kotów w internecie czy graniu w Minecrafta 😉 Z czasem możemy i powinniśmy poświęcać gitarze coraz więcej uwagi. Zróbmy z tego nieodłączną część dnia, a na pewno efekty będą widoczne bardzo szybko.

Zeszyt z notatkami z zajęć

Dobrym pomysłem jest przynoszenie zeszytu na zajęcia – coś nam zawsze może umknąć, więc warto przecież całą tą nową wiedzę gdzieś sobie zapisać. Ale teraz najważniejsze – zeszyt jest przede wszystkim dla rodzica, a nie dla ucznia. To właśnie rodzic ma sprawdzić, co robiliśmy na lekcji i co jest do zrobienia, a jeśli nie rozumie notatki to trzeba po prostu dopytać o to swojego nauczyciela. Dziecko nie ma jeszcze wyrobionego w sobie poczucia odpowiedzialności i gwarantuję, że rzadko kiedy jest w stanie powiedzieć, gdzie jest jego zeszyt, a co dopiero nad czym powinien popracować 🙂

Nie samym graniem uczeń żyje…

Oprócz kontaktu z instrumentem, gimnastykowaniu naszych palców, bardzo ważny jest rozwój naszej wrażliwości i muzykalności. A co może być lepszego niż słuchanie muzyki? Na początku przede wszystkim gitarowej, żeby dziecko miało coraz większe wyobrażenie o tym, jakie możliwości ma nasz instrument i w jaki sposób może go kiedyś używać. Z czasem można słuchać coraz to innych utworów. Wszyscy moi uczniowie przynoszą na lekcję swojego gitarowego pendrive’a, na którym dostają ode mnie różne nagrania największych gitarzystów z różnych gatunków muzycznych. Oprócz nagrań audio, bardzo częstym dodatkiem są nagrania wideo (szczególnie dla tych najmłodszych), bo nie ma to jak podpatrzeć swoich przyszłych idoli w akcji. Podrzucanie uczniom nagrań polecam wszystkim, którzy prowadzą zajęcia. Wymaga to od nauczyciela większego zaangażowania, ale nie ma nic lepszego niż kolejny uczeń zarażony pasją do muzyki.

Frajda, a nie przykry obowiązek

Przede wszystkim trzeba pamiętać, żeby granie na instrumencie sprawiało nam radość. Nie traktujmy ćwiczenia jako przykrego obowiązku, a raczej jako świetną odskocznię od zadań domowych, poznawanie niesamowitego, nowego dla nas świata i fantastyczny sposób spędzania czasu. Nawet gdybyśmy mieli to robić tylko przez 10 min. CO-DZIEN-NIE 😉

Mam nadzieję, że rodzicom-świeżakom trochę wyjaśniłem na czym to wszystko polega i jak najfajniej przeżywać wspólnie z dzieckiem tę muzyczną przygodę. Ze swojej strony mocno trzymam kciuki za wszystkich rodziców i uczniów, życzę dużo cierpliwości i powodzenia w ćwiczeniu. Do zobaczenia w kolejnym wpisie!

R.